Święty Dzień dobry w piątek,…

Święty

Dzień dobry w piątek, piąteczek, piątunio, ulubiony dzień tygodnia ludu pracującego miast i wsi, na który czekają wszyscy, tak jak wszyscy czekają na cotygodniową porcję samochodowych ciekawostek od #rzetelnafura, więc pojawiam się i serwuję. A dzisiaj jest na co popatrzeć, bowiem pojazd należy do grona kultowych.

Pierwsze próby wejścia na rynek samochodów sportowych dla Volvo w postaci P1900 okazało się chybione, sprzedano jedynie 68 aut. Tak to jest, gdy CEO pojedzie na wycieczkę do Stanów, zobaczy Corvettę i powie: „Chcę takie samo, zróbcie”

Prace nad nowym sportowym Volvo rozpoczęto już w 1957 roku, inżynierem odpowiedzialnym za projekt był pan Helmer Petterson, z kolei nadwozie zaprojektował jego syn, Pelle Petterson, gdy był na stażu u Pietro Frua, którego studio było filią prestiżowego studia projektowego carrozzeria Ghia. Ponoć ojciec nie wiedział, że jedno z najbardziej charakterystycznych nadwozi w historii jest dziełem jego syna, tylko bliżej nieokreślonych Włochów. Zabrano więc pierwszy prototyp do firmy Karmann z Niemiec Zachodnich, by powierzyć im proces produkcji samochodu. Karmann ochoczo przystąpił do przygotowań, lecz wtem na drodze stanął koncern Volkswagen, który zakazał Karmannowi wzięcia tej fuchy, pod groźbą zerwania wszystkich kontraktów. VAG obawiał się, że P1800 może konkurować z ich własnymi autami. Szwedzi rozmawiali również z NSU i Hanomagiem, lecz nie wybrano żadnego z nich, gdyż Volvo nie wierzyło, iż te firmy będą w stanie spełnić wyśrubowane normy i standardy produkcji. Niemcy za słabi na szwedzką jakość, czaicie?

Gdy zaczęło się wydawać, że P1800 może nigdy nie wejść do produkcji, Petterson zwrócił się do firmy Jensen Motors z West Bromwich w Wielkiej Brytanii. Jensen miał niewykorzystane moce przerobowe, więc wziął zlecenie na 10 000 sztuk Volvo P1800 w 1961 roku.

I tak powstało pierwsze wielkoseryjne sportowe Volvo – P1800, technicznie oparte na Volvo Amazon. Nie jest to stricte samochód sportowy ,to stylowe gran turismo przygotowane do jazdy w luksusie na długie dystanse. Silnik nosi nazwę B18 (B-Benzyna, 18-1800 dm3), z dwoma gaźnikami, produkujący okrągłe 100 KM. Dawało to prędkość maksymalną 177 km/h.

Oczywiście okazało się, że Jensen nie spełnia szwedzkich norm jakości, więc powstało jedynie 6000 angielskich P1800. Produkcję przeniesiono do Göteborga, a nazwę zmieniono na 1800S (S-Sverige) wzrosła nieco moc silnika, na skutek grzebania ze stopniem sprężania, jak to często w tamtych czasach było. Następnie powstał 1800E i jak zapewne się domyślacie z nazwy, zniknęły gaźniki, a pojawił się wtrysk Bosch D-Jetronic, moc skoczyła do 130 KM, przyspieszenie do 9,5 s, a prędkość do 190 km/h.

Ostatnim wcieleniem 1800 było słynne 1800ES, czyli grobowiec Królewny Śnieżki o niespotykanym już nadwoziu dwudrzwiowym kombi i tylnej klapie całej ze szkła. 480 i C30 były inspirowane właśnie tym modelem.

Produkcję zakończono w 1973 roku, przez 12 lat powstało 47 492 sztuk.

A teraz ciekawostki:

1. Nieśmiertelność zdobył poprzez występy w serialu Święty, gdzie należał do głównego bohatera granego przez przyszłego Jamesa Bonda – Rogera Moora. Producent serialu najpierw poszedł do Jaguara i poprosił o E-Type do serialu, ale Jaguar odmówił. Na jego miejsce wskoczyło Volvo i tanim kosztem zapewniło sobie gigantyczną promocję oraz światową sławę.

2. Volvo 1800S należące do pana Irva Gordona ze stanu Nowy Jork w USA jest oficjalnym rekordzistą świata w liczbie przejechanych kilometrów w niekomercyjnej jeździe. Volvo wiernie służyło pierwszemu właścicielowi 52 lata aż do końca jego dni w 2018. Przejechali razem 4 821 594 kilometrów. Który nowy samochód podejmie się próby pobicia rekordu?

#samochody #motoryzacja #carboners #volvo #gruparatowaniapoziomu